tonyxxl pisze:DobrzeJuzBylo pisze:Florart pisze:
Zdajesz sobie sprawę, że to wcale nie musi wyglądać tak, że zamyka się wszystko w Krakowie i przenosi w tańsze rejony? Masz mocno deterministyczne wyobrażenia. Żadna rozsądna korpo nie porzuca lokalnego know-how budowanego przez lata. Poza tym krakowski rynek pracy to ponad 500000 osób. 20% to dużo, ale nie przesadzałbym z tą monokulturą.
Zresztą ta, zapewne przez jakiś czas bolensa, transformacja to może być dla lokalnego rynku pracy szansa rozwojowa. Kraków może zyskać na znaczeniu, bo proste usługi zostaną przeniesione, a to wygeneruje przestrzeń na stworzenie dojrzałego hubu technologicznego - mamy zaplecze uczelniane, badawcze, młodych ludzi. Które inne polskie miasto - poza Warszawą - ma takie zasoby?
To jest cykl. Przecież sam tego doświadczyłeś - jak zmieniło się to miasto od wspominanych lat 90.?
Co do automatyzacji, to jeśli faktycznie to będzie tak wysoka fala, jak wnioskuję z Twoich wypowiedzi, to zmiecie nie tylko Kraków. Nie ma gdzie uciekać.
Dla malkontentów to powinny być dobre wieści. Wreszcie nieruchomości wrócą do cen sprzed 20 lat. Będzie w czym wybierać i za uczciwie pieniądze.Jak uczą rekiny biznesu: kupować tanio, sprzedawać drogo. Okazja!
SSC to 60% krakowskiego korpo. Co wchłonie 35 latków, którzy nie robili nic poza prymitywnym, ograniczonym z góry procesem w języku angielskim? To jest biurowe przełożenie taśmy produkcyjnej. To jedna strona medalu.
Druga to ten wykształcony narybek, który też jest zwalniany. Korporacje zwijają z Polski również jakościowe zespoły IT z uwagi na cenę. Już absolwenci dobrych wydziałów AGH mają trudności ze znalezieniem pracy, co raz powszechniejsza jest opinia o braku sensu studiowania poza garstką kierunków takich jak medycyna. Tak naprawdę ta wykształcona populacja będzie bardziej obciążeniem miasta niż perspektywą. Duże biurowce już nie powstają, a istniejące pustoszeją. Automatyzacja nie dotyka tylko prostych zadań. To potrafiło RPA sprzed 15 lat.
Pamiętam 90' lata i wtedy zanim się Kraków podniósł to było bardzo dużo pospolitej przestępczości. Drugiej kroplówki w stylu najazdu korporacji nie dostaniemy. Jak zauważył @rooney to wtedy ludzie nie mieli jednak na głowie kredytów, a teraz nierzadko 500-800 tysięcy.
Istotnie nie ma dokąd uciec - może Warszawa, jako stolica nieco lepiej się będzie trzymała. Natomiast pozostanie pytanie o koszty życia, to czego trzeba się będzie pozbyć w pierwszej kolejności to hipoteka przy kiepskim rynku pracy. A stopy procentowe spadać nie chcą.
alternatywa?
Przede wszystkim nie kredytować się w Krakowie, o ile nie wykonuje się teflonowego zawodu - ochrona zdrowia, służby itd. W przypadku większości ludzi w korporacjach to będzie po prostu duże obciążenie bez realnych benefitów, którego trudno będzie się pozbyć w satysfakcjonujący sposob. Kto ma mieszkanie spłacone, może spokojnie siedzieć, będzie czynsz podobny, jak gdziekolwiek indziej. Natomiast pracując w korporacji branie kredytu na 30 lat przy tej skali zwolnień to jest proszenie się o kłopoty. Zacznie się niedługo exit call na mieszkania w Krakowie w lokalizacjach bez potencjału turystycznego. Wówczas sprzedaż świeżo zakupionej nieruchomości ciężko będzie sfinalizować bez wyraźnej straty.
W większości zawodów lepiej pracować w powiecie i mieć połowę tańsza nieruchomość i część usług również bardziej przystępna cenowo.