Prowadzący:
"Przyjdą do Pana za chwilę panowie w drogich garniturach i będą bardzo usilnie naciskać, żeby wszystko zostało tak, jak jest teraz."
Łukasz Gibała:
"Oni już się zgłaszają [...]. Z jednej strony mam jakieś sygnały, że gdzieś tam są jakieś groźby wręcz, że zrobią jakąś kampanię negatywną, jeśli jakoś tutaj z nimi się nie spotkam – a ja odmówiłem tego spotkania, mówię o deweloperach.
A z drugiej strony właśnie są takie miłe gesty, że tutaj zapraszają, że chcieliby debatę zorganizować, że chcieliby posłuchać moich poglądów, że oni nic tutaj do mnie nie mają. Więc to jest takie podchodzenie na zasadzie dwustronnej."
Prowadzący:
"Ale to jest tak, że były groźby ze strony deweloperów, że się włączą w kampanię?"
Łukasz Gibała:
"Dwa lata temu jeden z deweloperów wykupił billboardy, gdzie mnie tak brutalnie atakował, i teraz też miałem takie sygnały, że deweloperzy to rozważają. Czy zrobią to – zobaczymy.
Natomiast ja mówię twardo: jeśli ja zostanę prezydentem, zmienimy całkowicie kierunek, jak chodzi o nasze miasto. Znaczy dobro mieszkańców będzie dużo ważniejsze od interesów deweloperów."
Łukasz Gibała:
„...bałbym się, że tam zostało coś zaszytego, że będą jakieś ukryte zapisy, których spiesząc się nie zauważymy, które będą właśnie prodeweloperskie. Dlatego zaczniemy pracę nad planem ogólnym de facto od zera, nawet jeśli to potrwa rok zamiast właśnie dwóch miesięcy, gdybyśmy tylko naprawiali ten plan, który jest obecnie.
To chodzi mi o to, żeby to był taki pierwszy w Polsce z dużych miast plan, który pokaże, że da się tak projektować miasta, jak jest zaprojektowana na przykład Nowa Huta – gdzie jest dużo przestrzeni, gdzie jest mnóstwo zieleni, gdzie jest mnóstwo światła, gdzie są szerokie chodniki, żeby to była zupełnie inna rzeczywistość architektoniczna.”
Prowadzący:
„Ale też ktoś straci. Stracą też ci, którzy może nie są bardzo bogaci, ale są zamożni, mają jedno, dwa mieszkanie, wynajmują je na Starym Mieście i z tego mają stabilny i spokojny wikt i opierunek...”
Łukasz Gibała:
„Właśnie tak, już miałem takie głosy. Jak rozmawiam z ludźmi na ulicach, to część osób mi powiedziała – na przykład taki pan, że głosował na mnie trzykrotnie, ale czwarty raz nie zagłosuje, no bo ma trzy mieszkania, no i on z tych mieszkań żyje, bo je wynajmuje. No a ja jestem za ograniczeniami, jak chodzi o najem krótkoterminowy, i jemu to się nie podoba.
Więc pewne straty niestety są wyborcze, no ale ja głęboko w to wierzę, że nasze miasto zostało bardzo zepsute przez nadmierną turystyfikację, przez tę liczbę hoteli, przez najem krótkoterminowy i że pewne ograniczenia są niezbędne, i tu będę nieugięty.”
Prowadzący:
„A jak to będzie wyglądać? To jest prywatna własność, ktoś kupił sobie mieszkanie i wynajmuje. Dlaczego mu się zakazuje tego? No gdzie tu wolność, Panie Redaktorze?”
Łukasz Gibała:
„Panie Redaktorze, no nie podchodźmy do tego właśnie w taki sposób. No wolność polega na tym, że mogę robić co chcę, dopóki nie wpływam negatywnie na życie innych ludzi, chyba tak. Równie dobrze można powiedzieć, że skoro każdy z nas jest wolny, to o godzinie 2:00 w nocy może organizować imprezy i hałasować. No nie – jak zakłócam porządek innych, to po to są regulacje, żebyśmy tego robić nie mogli.
Tak samo jak chodzi o ten najem krótkoterminowy: jeśli ja mieszkam w kamienicy i co drugie mieszkanie jest na Airbnb, i tam co chwila wprowadzają się nowe osoby, które właśnie imprezują, które hałasują, które są obce – no to to niszczy tkankę społeczną. Obowiązkiem rządzących jest dbać o to, żebyśmy jako społeczeństwo byli pewną wspólnotą, żebyśmy mieli spójną tkankę społeczną, a nie żeby każdy sobie tylko robił to, co mu się opłaca i z czego będzie miał największe zyski albo największą przyjemność.”
lobby deweloperskie w strachu
'inwestorzy' w beton w strachu
jeśli komuś zależy na ograniczeniu patologii rynku nieruchomości, to 11 października są wybory na prezydenta Krakowa